Blog
Lodowcowe Pole
Alpejski
23 obserwujących 216 notek 361863 odsłony
Alpejski, 25 czerwca 2017 r.

Zanim się nawzajem pozabijamy... O prawdziwych źródłach nazizmu

4245 152 1 A A A

 

Po drugiej wojnie światowej napisano tysiące prac wyjaśniających jej genezę. Miały one zapobiec wybuchowi podobnego konfliktu w przyszłości. Koncentrowały się na aspektach gospodarczych, politycznych i geopolitycznych w nich głównie doszukując się przyczyn eksplozji nazizmu w Niemczech i Austrii. Taką pracą była słynna „Historia społeczna Trzeciej Rzeszy” Richarda Grunbergera, czy napisana przez Fritza Sterna „Der Traum vom Frieden und die Versuchung der Macht”. To klasyki mające objaśnić przyczyny, pokazać mechanizmy funkcjonowania systemu.

Te ponure sprawy nie zaprzątały mi bynajmniej głowy, kiedy mieszkałem w Polsce, ale kiedy przeprowadziłem się do Niemiec spotkania z ludźmi obudziły we mnie ciekawość i niepokój zarazem. Ciekawość, bo zastanawiałem się nad tym, że przecież te wyjaśnienia, które nam się w podaje nie są wystarczające.

Niepokój, bo zacząłem odczuwać, że to nie wszystko, że za tym kryje się jeszcze jakiś fenomen, który pozwalał na całkowitą kontrolę niemieckich dusz i który w wielu ludziach trwa do dziś. Te wszystkie akademickie wyjaśnienia nie dawały mi zasadniczej odpowiedzi na ten zbiorowy amok, na te spazmy zachwytu, łzy wzruszenia i ekstazę młodych i starych ludzi słuchających przemówień Hitlera i jego kompanów.

Nie dawały mi odpowiedzi na najważniejsze pytanie – z jakiego powodu ci ludzie z pełnym przekonaniem i bez najmniejszego oporu zamordowali 6 000 000 Żydów  i przygotowywali się do zlikwidowania Chrześcijan rozpoczynając eksterminację księży i pastorów. Nie! Tego nie da się w pełni wyjaśnić przyczynami politycznymi i gospodarczymi, za tym stoi coś więcej – pomyślałem, ale temat był zbyt odstręczający, aby nim się zajmować w wolnych chwilach. Przełamał to telefon mojego znajomego profesora z prośbą o pomoc w badaniu pewnego średniowiecznego reliefu i kaplicy w wykutej w skale grocie, która służyła Hermanowi Göringowi Wielkiemu Łowczemu III Rzeszy i jego kompanom.

 Te badania zmieniły moje patrzenie na korzenie nazizmu i doprowadziły do poznania wielu wartościowych prac badawczych wydawanych na amerykańskich uczelniach w czasach, kiedy w Europie nikt się tymi aspektami nie zajmował. Mogłem poznać też obszar badań archeologicznych prowadzonych przez nazistów w miejscu tradycyjnie związanym ze zniszczeniem najważniejszej dla pogańskich kultów świątyni w Externsteine i okolicach. Oraz mieć bezpośredni dostęp do miejsc zamkniętych dla zwykłych śmiertelników.

Po pewnym czasie poznając fakty mi wcześniej nieznane zadałem sobie pytanie - Czy prawda o tym, że Niemcami kierował zbiorowy obłęd nowej wersji okultystycznej i starej pogańskiej wiary i że ta prawda jest na tyle niebezpieczna, że była pomijana w tych najważniejszych opracowaniach, wyjaśniających przyczyny nazizmu?

To co opętało niemiecką duszę narodziło się dużo wcześniej, niż wymieniane przez historyków przyczyny polityczne i gospodarcze. A rodziło się na salonach dziewiętnastowiecznej Europy, w głowach ludzi zajmujących się modnymi wtedy praktykami okultystycznymi. Ten nurt wywodzący się z lóż masońskich ogarniał coraz więcej umysłów.

Myśl Eliphasa Levi (1810 – 1875), francuskiego okultysty czerpiącego garściami z legend, tradycji masońskich i domysłów na temat Templariuszy, zawładnęła wieloma ludźmi. Należy podkreślić, że byli to ludzie z tzw. najwyższych sfer, często znudzeni dostatnim życiem i poszukujący nowych wrażeń.

Naukowe badania nad historią doktryny będącej głównym motorem popychającym ludzi ku zbrodni ludobójstwa, wykluczały kiedyś, jako obszar badań źródła i wpływy okultystyczne. No, bo jak przyznać, będąc racjonalnym badaczem, że za tym stali ludzie, którzy doktrynę dosłownie wyzionęli na spirytystycznych seansach?

Te „potoki ektoplazmy” pojawiające się na seansach Heleny Bławatski, instrukcje zapisywane przez to medium podczas transów pisma automatycznego i innych fenomenów… „Czary mary” nie pasowały do racjonalnego uzasadnienia i opisu zjawiska nazizmu.

Moim zdaniem to podstawowy błąd umożliwiający obecne odradzanie się tej nazistowskiej Hydry pod zupełnie inną nazwą i pozornie niemającej z nazistowskimi korzeniami nic wspólnego.

Uprzedzając zarzuty, że wierzę w magię i okultyzm muszę napisać, że - nie ma to znaczenia, w co ja wierzę. Znaczenie ma to, w co wierzy sprawca.  To będzie przedmiotem moich rozważań.

Nie dyskutuję tu, czy automatyczne pismo to diabelska sztuczka czy też produkt naszych neuronów, nie interesuje mnie to na tym etapie. Ważne są owoce – skutki, wiary ludzi przekonanych o tym, że to zjawisko paranormalne.

Przykładowo - uczeń Bławatskiej Rudolf Steiner w spirytystycznych transach i medytacjach podróżował na księżyc opisując zastane tam byty. Wiemy, że na księżycu żadnej cywilizacji nie ma, co powinno ośmieszać astralne podróże Steinera, lecz wystarczy pojechać do Szwajcarii do słynnego „Goetheanum” w Dornach, albo udać się do najbliższej szkoły Waldorwskiej, aby przekonać się, że są tysiące ludzi budujących obraz świata na nauczaniu Steinera.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Są sytuacje kiedy nie wolno milczeć.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Mniam mniam mniam! Pyta się facet takiej co pod Sejmem się rozkłada - czy pani dziś brom...
  • Edward Zawadzki PiS wybrał metodę szybkiego zabiegu chirurgicznego, rodem sprzed anestezji....
  • Marta Luter "O Polskę mi chodzi. Nie o jakieś tam .... Nie po to kości przodków bieleją od...

Tagi

Tematy w dziale Polityka